Jest to w sasadzie pierwszy post od założenia bloga, jest on w celu drugiej edycji konkursu DogLovers Blog, w którym bierzemy udział. Aby nie przedłużać-naszym celem jest opisanie jednego dnia z życia,oraz perspektywy psa. Czytając ten post będziecie mogli się spodziewać jak mniejwięcej będą wyglądały wszystkie posty z bloga.
Więc zapraszam do czytania!
Aughhh! Po ciężkiej nocy pełnej chrapania-przypominającego nieco obdzieranie ze skóry mamuta, smakowitych snach o pysznych smaczkach oraz niekontrolowanych ruchów przez tą moją niesforną psią wyobraźnię codziennie budzę się wśród mięciutkiej jak obłoczek pościeli. Mamcia o godzinach, w których się budzę jeszcze pochrapuje słodko,ale co tam,człeków się nie oszczędza-racja? Jednym soczystym ruchem jęzora wzdłuż jej twarzy (która odziwo nie jest w sierści jak moja ...) wprawiam ją w krzyk ,,Daj spać!" Nie wiem,co ma za bardzo na myśli,ale wydaję mi się,że prosi o więcej,a ja lubię spełniać jej zachcianki... Zawsze w tej chwili mój psi pęchcherzyk daje znać i chce mi się siusiu,więc ona już wyjścia NIE MA i musi wyjść z obłoczka i wypuścić mnie na poranne hasanie! Wygląda o tej porze dnia jak kot rozszarpany przez mojego PSIjaciela... Znaczy ten... Tego nie było... Gdy się już wybiegam, pogonię jakiegoś ptaszora, obszczekam jakiegoś ludzia wystarczy jedno szczeknięcie i moja sługa otwiera mi drzwi do MOJEGO domu. Tam czeka na mnie micha żarcia i świeżutka woda - to co pieski lubią najbardziej. Nie myślcie,że pełna miska to wystarczająco, podczas gdy ona zajada ralytaski wykonuję moją najbardziej efektowną sztuczkę, którą ją nauczyłam ,polega na tym, że ja wydaję skomliwy dźwięk,a ta mi daje kawałek szyneczki czy też serka.

