Jest to w sasadzie pierwszy post od założenia bloga, jest on w celu drugiej edycji konkursu DogLovers Blog, w którym bierzemy udział. Aby nie przedłużać-naszym celem jest opisanie jednego dnia z życia,oraz perspektywy psa. Czytając ten post będziecie mogli się spodziewać jak mniejwięcej będą wyglądały wszystkie posty z bloga.
Więc zapraszam do czytania!
Aughhh! Po ciężkiej nocy pełnej chrapania-przypominającego nieco obdzieranie ze skóry mamuta, smakowitych snach o pysznych smaczkach oraz niekontrolowanych ruchów przez tą moją niesforną psią wyobraźnię codziennie budzę się wśród mięciutkiej jak obłoczek pościeli. Mamcia o godzinach, w których się budzę jeszcze pochrapuje słodko,ale co tam,człeków się nie oszczędza-racja? Jednym soczystym ruchem jęzora wzdłuż jej twarzy (która odziwo nie jest w sierści jak moja ...) wprawiam ją w krzyk ,,Daj spać!" Nie wiem,co ma za bardzo na myśli,ale wydaję mi się,że prosi o więcej,a ja lubię spełniać jej zachcianki... Zawsze w tej chwili mój psi pęchcherzyk daje znać i chce mi się siusiu,więc ona już wyjścia NIE MA i musi wyjść z obłoczka i wypuścić mnie na poranne hasanie! Wygląda o tej porze dnia jak kot rozszarpany przez mojego PSIjaciela... Znaczy ten... Tego nie było... Gdy się już wybiegam, pogonię jakiegoś ptaszora, obszczekam jakiegoś ludzia wystarczy jedno szczeknięcie i moja sługa otwiera mi drzwi do MOJEGO domu. Tam czeka na mnie micha żarcia i świeżutka woda - to co pieski lubią najbardziej. Nie myślcie,że pełna miska to wystarczająco, podczas gdy ona zajada ralytaski wykonuję moją najbardziej efektowną sztuczkę, którą ją nauczyłam ,polega na tym, że ja wydaję skomliwy dźwięk,a ta mi daje kawałek szyneczki czy też serka.
Pychotka! Zazwyczaj po tym rytuale w domu panuje totalny chaos, każdy czegoś szuka, a gdy wchodzę im pod nogi,żeby im pomóc o ostatkach sił błagają abym się plątała im pod nogami. Zapewne o to im chodzi. Właśnie w tym momencie moje psie życie na 5 godzin traci sens,a właścieiwie to nabiera sensu,ale nowego, po powrocie ludziów i sługów jest jak dawniej.Gdy wszyscy opuszczą dom,staję się całkiem inną Apsią... Budzi się we mnie mrówka... nie jak to się mówi... kot ? - nie ,ble! ,a lew! Tak! Budzi się we mnie lwica o głosie budzącym większy strach niż te rzekome chrapanie.Na początku jest obchód,czy aby jakieś duchy nie czają się na mnie. Potem jest szukanie żarełka,najczęściej bawi się ze mną w chowanego,ale skubane nie wie,że powinno się wybierać dwa,a w jego przypadku setny raz tej samej kryjówki ,to znaczy czerwony pojemnik z siatką na sobie. Tyle smakołyków w nim jest,że aż kura mała! Nie sprzątam,bo mam od tego ludzi,którzy z przyjemnością po mnie zbierają nie smaczne resztki i myją talerz w postaci podłogi. Potem zaglądam do królika,który na nie obecność ludzików siedzi w więzieniu.Biedak,ciekawe co zrobił-skoro ja zjadłam gołębia sąsiadów i karą był zakaz smaczków na cały dzień,to co on zrobił? Hm... Ale od dawna wiedziałam,że pod tym rudym futerkiem kryje się coś więcej.Oprócz kości i organów oczywiście. I w sumie to na tym kończą się moje przygody,bo te głupie ludzie wszystkie fajne ziolone roślinki chowają wysoko nad ziemią.Nim się obejrzę,a tam moja mamka z walizką na plecach, ,,Mame,wróciła,jest,jest!" muszę zaalarować cały kraj ! Rzucę się w jej ramiona! Jęzorem po twarzy,no całuj matka nosa!
Gdy już się przywitamy,obściskamy i wycałujemy, zazwyczaj patrząc na moją ucztę podczas jej nieobecności łapię się za głowę i pyta kto posprząta.Ba,że ona.Znowu chce mi się siusiu i nie tylko,he.Wychodzę,tyle beznadziejnych ćwirkałów,znowu obszczekuję przechodniów,kupa,siku,zabawa w ogrodnika i przesadzanie kwiatów i wracam do domku.Siadam na łóżku i bacznie patrzę co ta matka tam piszę,ale chwila - telefon do odrabiania lekcji? czy jakoś tak? Nie dobra pańcia.Ale nie jestem psim konfidentem i nie powiem drugiej pańci. Gdy skończy daje mi drugie żarło i wychodzi na spacer.Najbardziej lubię robić jej niespodzinki,to znaczy robię kupkę na środku chodnika,jak wszyscy patrzą -super zabawa! Mama się czerwieni, gdy zapomni tego czegoś,bo powiem Wam w sekrecie-ONA ZBIERA MOJE KUPY-tylko ciiiii. Obszczekam jakiegoś burka, pogryzę smycz,położę się w środku spaceru na chodnik i nie wstanę,póki mi się nie zechcę. Po powrocie trochę się bawimy jakimś strasznie brzydkim ,,szarpakiem",którego sama robiła bo nie stać biedaka hau hau ,a tak serio to uważa,że bawię się tylko takimi i ma rację,ale nie przyznam jej tego.
Gdy na hasalni (podwórku) robi się czarno,jaky ktoś ukradł tego żółtego ocieplacza siadam razem z pańcią w domku na łóżeczko i oglądamy jakieś filmy i bajki.Nie wiem zupełnie o co w nich chodzi,ale po ciężkim dniu nie chce mi się robić NIC. Pod koniec wszyscy mnie trochę potarmoszą, wypomną jaka to jestem piękna-jakbym sama nie wiedziała- i wszyscy idą spać do tych pudełek,owinięci obłoczkami od łap aż po tą długą sierść na głowie i wszyscy idziemy spać... Zaiste wszyscy śnimy o smakołykach,zdechłych kotach i farmie kotów owiniętych w boczek... Kocham psie życie...
Psie życie, pełne przygód,zdechłych kotów i wybryków,ale nie każde. Psy w schroniskach,nie mają do tego warunków.
Jeszcze w tym poście chciałabym zaapelować,że ilość bezdomnych zwierząt stale wzrasta.

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńDziękuję :)
UsuńSuper :D
OdpowiedzUsuńDziękuję ;)
Usuń